Polska sekcja MIA: SDKPiL: „Rozłamowcy”

Redakcja «Gazety Robotniczej»

Tezy o imperializmie i ucisku narodowym[1]


Autorzy: Karl Radek (redaktor naczelny gazety), Mieczysław Broński, Władysław Stein-Krajewski; przejrzał Jakub Hanecki
Napisane: wrzesień 1915—kwiecień 1916
Po raz pierwszy opublikowane: «Vorbote» nr 2, kwiecień 1916 w języku niemieckim
Źródło: opr. B. Szmidt, red. S. Krzyżanowski, Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy. Materjały i Dokumenty 1914—1918; s. 31-42
Wydawca: Towarzystwo Wydawnicze Robotników Zagranicznych w ZSRR, Moskwa 1936
Wersja elektroniczna: listopad 2020


SPIS TREŚCI

Ucisk narodowy a socjaldemokracja międzynarodowa

Tak zwane prawo narodów do samookreślenia

Sprawa polska a socjaldemokracja


I. Ucisk narodowy a socjaldemokracja międzynarodowa

1. Imperjalizm reprezentuje tendencję kapitału finansowego do przerastania poza ramy państwa narodowego, do zdobywania dla kapitału narodowego zamorskich źródeł surowców i środków spożycia, sfer lokaty kapitałów i rynków zbytu, do tworzenia również w Europie przez łączenie graniczących ze sobą, dopełniających się pod względem gospodarczym obszarów, większych kompleksów państw bez względu na narodowość ich mieszkańców. Ta ostatnia tendencja jest popierana również ze względów wojskowych, ponieważ imperjalizm przez zaostrzenie przeciwieństw między państwami stwarza w nich potrzebę atakowania i obrony.

Tendencje imperjalizmu do aneksyj kolonjalnych i kontynentalnych oznaczają spotęgowanie i rozszerzenie na wszystkie państwa ucisku narodowego, jaki istniał dotąd tylko w oddzielnych państwach wielonarodowych, gdzie dzięki przyczynom historycznym i geograficznym jeden naród ponwał nad wieloma innemi.

2. Ten ucisk narodowy jest sprzeczny z interesami klasy robotniczej. Ta sama biurokracja imperjalistyczna, będąca organem ucisku narodowego, staje się również nosicielką ucisku klasowego proletarjatu własnej narodowości, skierowuje wszystkie środki, używane do walki przeciw narodom uciskanym, przeciw walczącemu proletarjatowi narodu panującego. Co dotyczy klasy robotniczej narodu uciśnionego, to ucisk narodowy hamuje jej walkę klasową nietylko przez zwężanie swobody organizowania się, przez obniżanie jej poziomu kulturalnego, lecz również przez budzenie w niej uczucia solidarności z własną burżuazją narodową. Proletarjat narodu uciskanego, skrępowany, skorumpowany politycznie przez nacjonalizm, staje się bezbronnym objektem wyzysku, a wraz z tem niebezpiecznym konkurentem, zniżającym płacę (Lohndrücker), łamiącym strajki robotników narodu uciskającego.

Wtłaczanie obcych narodowo części w ramy zwycięskiego państwa stwarza nowe ogniska wojny. Państwo zwyciężone będzie dążyło do zdobycia tych części spowrotem, ponieważ potrzebne mu są one dla celów gospodarczych i wojskowych, albo też dlatego, że narodowy frazes rewanżu najlepiej przesłania politykę imperjalistyczną państwa zwyciężonego.

3. Partja socjaldemokratyczna musi dlatego zwalczać jaknajenergiczniej zarówno politykę aneksjonistyczną imperjalizmu, jak wypływającą z niej politykę ucisku narodowego. Twierdzeniu imperjalistów, że zdobycie kolonij jest niezbędne dla rozwoju kapitalizmu, partja socjaldemokratyczna przeciwstawia fakt, że zarówno w Środkowej i Zachodniej Europie, jak w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej nadszedł już czas przekształcenia kapitalizmu w socjalizm, a socjalizmowi nie potrzeba żadnych kolonij, ponieważ będzie on mógł udzielić takiej bezinteresownej pomocy kulturalnej narodom nierozwiniętym, że bez panowania nad niemi otrzyma od nich drogą swobodnej wymiany wszystko, czego narody socjalistyczne z przyczyn geograficznych nie będą w stanie wyprodukować.

Nie rozszerzanie się kapitalizmu, lecz jego przezwyciężenie jest historycznem, już dziś wykonalnem zadaniem proletarjatu. Twierdzeniu, że aneksje potrzebne są w Europie dla militarnego bezpieczeństwa zwycięskiego państwa imperjalistycznego, a przez to dla zapewnienia pokoju — socjaldemokracja przeciwstawia fakt, że aneksje zaostrzają przeciwieństwa i przez to zwiększają niebezpieczeństwo wojny. Ale gdyby nawet tak nie było, socjaldemokracja nie może przyłożyć ręki do ustanowienia pokoju, opierającego się na usicku narodów. Bowiem, gdyby aprobowała ona taki pokój, rozwarłaby ona przepaść między proletarjatem narodu panującego a proletarjatem narodu uciskanego. Podczas gdy proletarjat narodu panującego przez aprobowanie aneksyj byłby odpowiedzialny za politykę imperjalistycznę, a więc musiałby ją nadal popierać i stać się pachołkiem imperjalizmu, proletarjat narodu uciskanego złączyłby się ze swoją burżuazją, widziałby wroga w proletarjacie narodu panującego. Zamiast międzynarodowej walki klasowej proletarjatu przeciw burżuazji międzynarodowej nastąpiłby rozłam proletarjatu, jego duchowa korupcja. Byłby on całkowicie sparaliżowany w swej walce przeciw imperjalizmowi zarówno o swe codzienne interesy, jak o socjalizm.

4. Punktem wyjścia dla walki socjaldemokracji przeciw aneksjom, przeciw zachowaniu przemocą narodów uciskanych w granicach państwa anektującego jest odrzucenie wszelkiej obrony ojczyzny, która w okresie imperjalizmu jest obroną praw własnej burżuazji do ucisku i grabieży obcych narodów. Walka socjaldemokracji polega na demaskowaniu ucisku narodowegojako ciosu, wymierzonego przeciw interesom proletarjatu narodu panującego, na żądaniu wszelkich praw demokratycznych dla narodów uciskanych, włączając swobodę agitacji o oderwanie polityczne, ponieważ zasady demokratyczne wymagają, aby agitacja — wszystko jedno jaka — była zwalczana tylko środkami ideowemi, a nie gwałtem. Socjaldemokracja, zrzucając w ten sposób z siebie wszelką odpowiedzialność za skutki imperjalistycznej polityki ucisku, zwalczając ja jaknajostrzej, nie występuje bynajmniej za ustanowieniem nowych słupów granicznych w Europie, za przywróceniem słupów granicznych, obalonych przez imperjalizm. Właśnie tam, gdzie kapitalizm rozwinął się bez własnego państwa, rozwój historyczny wykazał, że państwo niepodległe nie było bynajmniej absolutnym warunkiem rozwoju sił produkcyjnych i zaprowadzenia socjalizmu. Tam gdzie poprzez już utworzone państwo kapitalistyczne przechodzi druzgocące koło imperjalizmu, tam, w brutalnych formach ucisku imperjalistycznego, odbywa się polityczna i ekonomiczna koncentracja świata kapitalistycznego, która przygotowuje socjalizm. Socjaldemokracja, opierając się na skutkach tej koncentracji, rewolucjonizujących masy ludowe przez ucisk narodowy i ekonomiczny, ma za zadanie wychować masy robotnicze zarówno narodu uciskanego, jak uciskającego, do solidarnej walki, która jedynie jest w stanie znieść ucisk narodowy wraz z wyzyskiem ekonomicznym, — prowadząc ludzkość poprzez imperjalizm do socjalizmu.

Jeśli w krajach z rozwiniętym kapitalizmem socjaldemokracja nie może upatrywać przezwyciężenia imperjalizmu w powrocie do starych form, w ustanowieniu nowych i przywrócenia starych państw narodowych, lecz z hasłem: Precz z granicami! winna torować drogę socjalizmowi, do którego dojrzały już stosunki ekonomiczne, to z tego jej zadania wynika również żądanie: Precz z kolonjami, żądanie, które wieńczy naszą walkę przeciw imperjalistycznemu uciskowi narodowemu. Kolonje to źródła nowego potoku zysków dla kapitału, który chce przedłużyć swe życie. Kapitalizm usiłuje z nich wycisnąć nawet siłę fizyczną, tworząc wojska tubylcze, które zużyje kiedyś tak samo przeciw proletarjatowi rewolucyjnemu, jak je używa teraz w wojnie światowej prrzeciw swym konkurentom. To międzynarodowe wyrzeczenie się ekspansji kolonjalnej, które może być osiągnięte przez proletarjat jedynie w walce rewolucyjnej, nie będzie bynajmniej oznaczać, jak twierdzą socjalimperjaliści, powrotu krajów o nierozwiniętym kapitalizmie do barbarzyństwa. W ważniejszych krajach Wschodu (Turcja, Chiny, Indje) od wielu lat daje się zauważyć wzrost elementów burżuazyjnych, zdolnych do samodzielnego rozwiązania zadania, stojącego tam jeszcze przed kapitalizmem — rozwoju sił produkcyjnych. Socjaldemokracja, żądając wyrzeczenia się ekspansji kolonjalnej kapitalizmu europejskiego, będzie wykorzystywać w celu zaostrzenia kryzysu rewolucyjnego w Europie walki młodej burżuazji kolonjalnej, skierowanej przeciw imperjalizmowi europejskiemu, będzie w celu przyśpieszenia chwili, kiedy godzina socjalizmu wybije również poza Europą, popierać walki proletarjackie w krajach kolonjalnych przeciw europejskiemu i rodzimemu kapitałowi, będzie usiłowała rozpowszechniać również wśród proletarjatu kolonjanego przekonanie, że jego trwałe interesy wymagają nie solidarności z własną burżuazją narodową, lecz z proletarjatem europejskim, walczącym o socjalizm.

5. Podobnie jak na gruncie kapitalizmu niema żadnej możności przekształcić imperjalizm zgodnie z interesami klasy robotniczej, położyć koniec jego zbrojeniom, tak samo nie może on być wyzuty ze swej tendencji do ucisku narodowego, nie może być doprowadzony do uznania prawa do samookreślenia narodów. Dlatego należy prowadzić walkę przeciw uciskowi narodowemu, jako walkę przeciw imperjalizmowi o socjalizm.

Aby wieść do celu, do wyzwolenia mas uciskanych pod względem narodowym, walka socjaldemokracji musi być socjalrewolucyjną, musi dążyć do obalenia panowania kapitalizmu, ponieważ tylko wtedy, kiedy klasa robotnicza znosi kapitalistyczną własność prywatną, znosi ona zainteresowanie w ucisku narodowym, który jest tylko częścią panowania klasowego. Społeczeństwo socjalistyczne nie będzie znało żadnego ucisku, da ono wszystkim narodom prawo do wspólnego decydowania o wszelkich potrzebach, każdemu obywatelowi wolność decydowania wespół z innymi o tem, co ma on wespół z innymi wykonać.

Skierowanie walki przeciw uciskowi narodowemu w szerokie łożysko rewolucyjnej walki masowej o socjalizm oznacza nie odkładanie tej walki na czas nieokreślony, nie pocieszanie narodów uciskanych lepszą przyszłością, gdyż rewolucjonizujące, wywołujące przewrót skutki epoki imperjalistycznej jednocześnie przekształcają ją w okres rewolucyj socjalistycznych, w toku których proletarjat rozbija wszelkie kajdany.

II. Tak zwane prawo narodów do samookreślenia

W spadku po II Międzynarodówce pozostała formuła prawa do samookreślenia. W II Międzynarodówce odgrywała ona dwuznaczną rolę: miała ona wyrażać z jednej strony protest przeciw wszelakiemu ujarzmieniu narodowemu, z drugiej strony gotowość socjaldemokracji do «obrony ojczyzny». Stosowano ją w poszczególnych kwestjach narodowych tylko poto, aby uniknąć analizy ich konkretnej treści, ich tendencyj rozwojowych. Podczas gdy skutki polityki obrony ojczyzny z całą jasnością wykazały podczas wojny światowej kontrrewolucyjny charakter tej formuły w okresie imperjalizmu, to jej wprowadzający w błąd charakter jako formuły, która ma reasumować naszą walkę przeciw uciskowi narodowemu, jest jeszcze dla wielu niejasny. Ponieważ wyraża ona ostro przeciwieństwo z imperjalistycznymi tendencjami, rewolucyjni socjaldemokraci (np. w Rosji) widzą w niej również konieczną część składową naszej agitacji rewolucyjnej. Całkowicie doceniając cele proletarjacko-rewolucyjne, do których dążą oni przez propagandę hasła prawa do samookreślenia, nie możemy jednak uznać tej formuły jako słusznego wyrazu naszej walki przeciw imperjalizmowi.
Oto przyczyny:

1. Prawo do samookreślenia jest nieziszczalne w społeczeństwie kapitalistycznem.

Nowoczesne narody stanowią polityczno-kulturalną formę panowania burżuazji nad masami ludowemi, mówiącemi tym samym językiem. Narody, rozbite na klasy, nie posiadają żadnych wspólnych interesów i wspólnej woli. Polityka «narodowa» to polityka odpowiadająca interesom klas panujących. Nie zaprzecza temu bynajmniej istnienie demokracji politycznej w poszczególnych krajach kapitalistycznych. Wpływ ekonomicznego panowania kapitału na masy ludowe, systematycznie trwające obrabianie ich przez wszelkie organy państwa kapitalistycznego (kościół, szkołę, prasę) pozwala burżuazji narzucać okólną drogą wolę kapitalistyczną większości narodu, przedstawiać wolę kapitalizmu jako wolę narodu. na tem polega nowoczesna demokracja! W stosunkach wzajemnych narodów decyduje interes silniejszej burżuazji, albo sojuszu jej kilku grup narodowych. Ponieważ kapitał nie może czekać ze swą ekspansją do czasu, gdy przez wpływ gospodarczy i kultralny będzie mógł narzucić swą wolę masom ludowym na terenach tej ekspansji, co musiałoby trwać wieki, ponieważ często takiej pokojowej ekspansji przeciwstawia się wola innych grup kapitalistycznych, sprzeczna z wolą pierwszej i ją uniemożliwia, więc w sprawach przyswojenia obcych terenów wyklucza się formy demokracji politycznej i decyduje jawny gwałt. Plebiscyt może być tu stosowany jedynie, jako jawne oszustwo dla usankcjonowania czynów przemocy. Dlatego jest całkiem niemożliwe na gruncie społeczeństwa kapitalistycznego uważać wolę narodu za decydujący czynnik zmiany granic, jak tego żąda prawo do samookreślenia.

Ponieważ żądanie to jest interpretowane w ten sposób, jakgdyby pewna część narodu sama decydowała o przynależności do tego lub innego państwa, to jest ono nietylko utopijne — ponieważ kapitał nigdy nie pozostawia ludowi wolności decydowania o swych granicach państwowych — lecz także partykularystyczne i niedemokratyczne. Gdyby masy ludowe jednego kraju miały w swych rękach możność decydowania o swych granicach, to musiałyby one decydować o tem w całem państwie, a nie w jednej prowincji, tam gdzie chodzi o kwestje sporne dwóch krajów, demokracja wymagałaby porozumienia się demokratycznie wybranych przedstawicielstw obydwóch krajów. Jeśli naprzykład przyłączenie Alzacji i Lotaryngji do Francji wywołałoby tam kwestię narodową — dążenie części ludności do przyłączenia ponownego do Rzeszy niemieckiej — gdyby przyłączenie to wywołało niebezpieczeństwo rewanżu w Niemczech, a więc groziłoby Francji nową wojną, to jasne, że zzrucenie wszystkich tych skutków na lud francuski bez jego decyzji w tej sprawie, lecz jedynie na podstawie woli alzatczyków, bynajmniej nie byłoby demokratyczne.

2. Prawo do samookreślenia nie daje się zastosować do społeczeństwa socjalistycznego.

Tak zwane prawo do samookreślenia stosowane jest również ze wskazaniem, że zostanie ono urzeczywistnione dopiero przy socjalizmie i że tem samem wyraża ono nasze dążenie do socjalizmu. Można zarzucić temu co następuje. Wiemy, że socjalizm zniesie wszelki ucisk narodowy, ponieważ znosi interesy klasowe, które go wywołują. Nie mamy też żadnego powodu przypuszczać, że naród w społeczeństwie socjalistycznem będzie posiadał charakter całości gospodarczo-politycznej. Według wszelkich przewidywań będzie on nosił jedynie charakter całości kulturalno-językowej, ponieważ podział terytorjalny socjalistycznego kręgu kulturalnego, o ile będzie istniał, może mieć miejsce tylko zgodnie z wymaganiami produkcji, przyczem rozstrzygać o tym podziale powinny naturalnie nie poszczególne narody, oddzielnie wzięte własną mocą (jak żąda «prawo do samookreślenia»), lecz wszyscy zainteresowani obywatele będą mieli prawo o nim współdecydować. Przeniesienie formuły «prawa do samookreślenia» do socjalizmu wypływa z całkowitego niezrozumienia charakteru wspólnoty socjalistycznej.

3. Taktyczne skutki formuły prawa do samookreślenia.

Jak każde hasło utopijne, hasło to również rozpowszechniać musi fałszywe pojęcia o carakterze społeczeństwa zarówno kapitalistycznego, jak i socjalistycznego i wprowadzać w błąd proletarjat, walczący z uciskiem narodowym. Zamiast powiedzieć otwrcie proletarjatowi, że nie może się on uwolnić od niebezpieczeństwa samowolnego stanowienia o jego losie przez wojskowe i gospodarcze interesy kapitalizmu, rozdzieranego przez przeciwieństwa, tak samo jak od niebezpieczeństw wojny bez zniesienia kapitalizmu, hasło to wywołuje nieziszczalne nadzieje na zdolność przystosowania się kapitalizmu do interesów narodowych słabych narodów. W ten sposób hasło to niezależnie od woli swych głosicieli, a nawet wbrew ich woli, zastępuje perspektywę socjalrewolucyjną, ten nadzwyczaj ważny rezultat wojn światowej, przez perspektywę nacjonalreformistyczną. W programie proletarjatu narodów uciskanych hasło prawa do samookreślenia mogłoby służyć za most do socjalpatrjotyzmu. Hasło to służy, jak wykazuje doświadczenie polskiego, ukraińskiego i alzackiego ruchu robotniczego, jako argument dla ruchów nacjonalistycznych w klasie robotniczej, prowadzi do pokładania nadziei w partjach, prowadzących wojnę, przez co powstaje wyłom w międzynarodowym froncie proletarjatu.

Hasło to, przyjęte do programu proletarjatu narodów uciskanych, przedstawione jako rozwiązanie sprawy narodowej, daje socjalimperjalistom możność przez dowodzenie iluzorycznego charakteru tego hasła, przedstawiać naszą walkę z uciskiem narodowym jako nieuzasadniony historycznie sentymentalizm, aby w ten sposób podważyć zaufanie proletarjtau do naukowego ugruntowania programu socjaldemokratycznego. Mogłoby ono nawet wywołać w klasie robotniczej narodu uciskającego złudzenia, jakoby miała ona już w przeciwieństwie do proletarjatu narodów uciskanych możliwość samostanowienia o swoim losie i że dlatego jest obowiązana wraz z innemi częściami narodu do obrony «wspólnych» intersów i ich woli. gdyby jednak hasło prawa do samookreślenia, jako ziszczalne dopiero w rewolucji socjalnej, a więc wiodące nas do walki o socjalizm, było używane w sensie agitacyjnym, wtedy byłoby ono niewystarczające — nie mówiąc już o niemożliwości samostanowienia odrębnej grupy narodowej obywateli społeczeństwa socjalistycznego o kompleksie wspólnych interesów. Bowiem nasze interesy taktyczne wymagają w okresie rpzejściowym, kiedy socjalizm możliwy jest już ekonomicznie, ale kiedy socjalrewolucyjne walki klasowe jeszcze się nie rozpoczęły, ostrego wysuwania jasnego niczem nie osłoniętego hasła socjalizmu, rewolucji socjalistycznej, jako idei centralnej, rozszerzającej i zaostrzającej każdą naszą walkę.

4. Materjał historyczny dla rozstrzygnięcia tej kwestji.

Wszelkie powoływania się na stanowisko Marksa w sprawach narodowych w latach 1848—1871 nie mają najmniejszej wartości, ponieważ wtedy, kiedy Marks występował za wyzwoleniem Irlandji i za niepodległością Polski, występował jednocześnie przeciw tendencjom do niepodległości czechów, słowian południowych itd. Przeciwnie, stanowisko Marksa dowodzi, że formułowanie stanowiska w sprawach konkretnych na podstawie abstrakcyjnych «praw» nie jest zadaniem marksizmu. Negatywne stanowisko socjaldemokracji w stosunku do każdego ucisku narodowego wypływa, jak dowiedliśmy w pierwszej części naszych tez, z tego, że interesy klasowe proletarjatu nie dają się pogodzić z popieraniem klas panujących. Pozytywne stanowisko w każdej konkretnej kwestji narodowej (alzacko-lotaryńska, polska, bałkańska) może oprzeć się jedynie na podstawie konkretnych tendencyj rozwojowych tej sprawy nawet w ramach całej epoki imperjalistycznej.

Charakterystyka stanowiska marksistowskiego, zwróconego przeciw formule prawa do samookreślenia, jako stanowiska prudonistycznego, jest bezsensowna. Prudonizm negował sprawy narodowe i chciał rozwiązać wszelkie sprawy socjalne nie drogą walki klasowej, lecz drogą drobnomieszczańskiego zrzeszania się. Marksistowscy przeciwnicy t.zw. prawa do samookreślenia snie negują spraw narodowych, nie dokładają walki przeciw uciskowi narodowemu do zwycięstwa socjalizmu. Nie można im bynajmniej zarzucić prudonizmu, natomiast metodę zwolenników prawa do samookreślenia można określić jako szablonowe używanie pojęć demokratycznych.

5. Socjaldemokracja polska a sprawa tak zwanego prawa do samookreślenia.

SDKPiL zajęła w r. 1893 stanowisko w sprawie polskiej[2] na podstawie analizy tendencyj rozwoju gospodarczego Polski. Następne lat dwadzieścia historji Polski potwierdziły całkowicie tę analizę. Analizę tę potwierdził wreszcie fakt, że zarówno podczas rewolucji 1905/06, jak podczas wojny światowej, żadne poważne warstwy społeczne nie zdradzały dążeń do niepodległości. SDKPiL odrzuciła hasło prawa do samookreślenia. Gdy Kongres międzynarodowy w Londynie w roku 1896 wystawił hasło prawa do samookreślenia[3], aby uniknąć zajęcia stanowiska w stosunku do konkretnego hasła socjalpatriotów polskich, którzy napisali na swoim sztandarze walkę o niepodległość Polski — SDKPiL hasło to odrzuciła. Kiedy frazes o samookreśleniu stał się płaszczykiem dla socjalpatrjotyzmu, przedstawiciele socjaldemokracji polskiej walczyli przeciw przyjęciu go do programu SDPRR w roku 1903. Chociaż hasło to zostało przyjęte, SDKPiL wstąpiła w roku 1906 do wspólnej partji, gdy z jednej strony nasze całkowite zwycięstwo nad socjalpatrjotyzmem osłabiało niebezpieczeństwo powoływania się socjalpatrjotów na ten punkt programu rosyjskiej s. d., a jednocześnie rewolucyjna walka masowa władczo żądała zwarcia szeregów bez względu na wszelkie różnice poglądów. Mogła ona dokonać tego tem łatwiej, ponieważ punkt ten w agitacji SDPRR nie odegrał najmniejszej roli podczas rewolucji, ponieważ mieliśmy własnych przedstawicieli w organach centralnych partji i cieszyliśmy się najszerszą autonomją w dziedzinie agitacji. Kiedy w okresie kontrrewolucji sprawy narodowe w Rosji nabrały dużego politycznego znaczenia, a w związku z tem rozpoczęła się dyskusja co do stanowiska socjaldemokracji w tych sprawach, socjaldemokraci polscy wyłożyli obszernie swe stanowisko[4].

Stanowisko to uzasadniliśmy i rozwinęliśmy ogólnie w naszych tezach. Zastosowanie go do spraw polskich daliśmy we wrześniu 1915 w specjalnej rezolucji, którą tu przytaczamy, aby konkretnie wykazać, jak według nas należy z socjaldemokratycznego punktu widzenia prowadzić agitację wśród robotników narodów uciskanych.

III. Sprawa polska a socjaldemokracja[5]

1. Stanowisko klas posiadających w Polsce podczas wojny światowej wukazało z całą jasnością słuszność twierdzenia SDKPiL, że rozwój kapitalistyczny rozbił na przeciwstawne sobie części interesy kapitalizmu polskiego i związał je z interesami państw zaborczych. To pogrzebanie dążenia do niepodległości znalazło wyraz w świadomem wyrzeczeniu się hasła niepodległości przez burżuazję polską: wszelkie jej programy wojenne nietylko mają być realizowane siłą oręża tego czy owego obozu imperjalistycznego, lecz dążą one do wzmocnienia jednego z tych obozów przez zjednoczenie przy nim ziem polskich. Wszelkie programy wojenne burżuazji polskiej są wymierzone przeciw niepodległości Polski.

Wojna światowa wykazała, że okres tworzenia państw narodowych w Europie już minął. W imperjalistycznym okresie kapitalizmu każde państwo dąży do rozszerzenia swych granic drogą aneksyj i ucisku obcych narodów. Zachowanie się burżuazji polskiej wszystkich zaborów dobitnie wykazało, że ideał państwa narodowego w okresie imperjalistycznym jest anachronizmem i potwierdza słuszność stanowiska SDKPiL wobec dążeń do niepodległości.

Proletarjat polski nie dążył nigdy do niepodległości narodowej. Rozwinąwszy się na gruncie kapitalistycznego spojenia wszystkich trzech części Polski z mocarstwami rozbiorowemi, prowadził on swą walkę o demokrację, o poprawę swego położenia ekonomicznego, o socjalizm w ramach historycznie danych państw wspólnie z proletarjuszami wszystkich innych narodów. Starał się on zniszczyć nie dane ramy państwowe, lecz charakter państwa jako organu ucisku klasowego i narodowego. Dziś, wobec doświadczeń wojny światowej, wystawianie hasła niepodległości jako środka walki przeciw uciskowi narodowemu byłoby nietylko szkodliwą utopią, lecz zaprzeczeniem socjalizmu. Hasło to oznaczałoby dążenie do tworzenia nowej potęgi imperjalistycznej, potęgi, dążącej również do ujarzmienia i ucisku obcych narodów. Jedynym rezultatem tego programu byłoby osłabienie świadomości klasowej, zaostrzenie przeciwieństw narodowych, rozbicie sił proletarjatu i wzmożenie niebezpieczeństw nowych wojen.

2. Programy zjednoczenia ziem polskich pod panowaniem jednego z państw imperjalistycznych lub ich koalicji, program, jaki wystawiają polscy austro- i rusofile, wynikają u burżuazji polskiej z chęci wzmocnienia własnej pozycji wobec burżuazji mocarstw zaborczych, dla zapewnienia sobie większego udziału w łupie imperjalistycznym swego państwa.

U mocarstw rozbiorowych tendencja do zjednoczenia ziem polskich wynika zarówno z interesów strategicznych, jak i z ogólnoimperjalistycznych, wymagających powiększenia terytorjum państwowego. Zrodzone z interesów imperjalistycznych zarówno burżuazji polskiej, jak i burżuazji państw zaborczych, zjednoczenie ziem polskich pod panowaniem jednego wielkiego mocarstwa lub koalicji wielkich mocarstw mogłoby być jedynie narzędziem polityki imperjalistycznej. Ponieważ te interesy imperjalistyczne, zarówno ogólne jak i w szczególności gospodarcze, wymagają utrzymania ziem polskich w całkowitej podległości, dlatego nie dopuszczają one do systemu demokratycznego na tych ziemiach. Dlatego też niema mowy o tem, aby zjednoczenie takie dawało najmniejsze nawet gwarancje swobodnego rozwoju kulturalnego, tej jedynej strony sprawy narodowej, związanej z interesami proletarjatu.

Czy wojna doprowadzi do zjednoczenia ziem polskich w jeden organizm, związany z państwem zwycięskiem, będzie zależało od militarnego rezultatu wojny i od wywołanej przez nią sytuacji dyplomatycznej. Wojna może skończyć się również rozdarciem ziem polskich przez nowe aneksje, nowem przekrojeniem mapy Polski. Wprawdzie przesądne są obawy, jakoby te nowe rozbiory i spowodowane przez nie zmiany warunków rynkowych, celnych i prawnych mogły zdławić rozwój kapitalistyczny Polski, a tem samem ruch socjalistyczny Królestwa Polskiego, albowiem stosunkowo wysoki stopień rozwoju gospodarczego Polski stworzył już siły produkcyjne, które mogą się przystosować do nowych warunków, a osłabienie ruchu socjalistycznego w jednej części Polski zostałoby powetowane przez wzmocnienie go w drugiej części. Pomimo to konieczność tego przystosowania spowodowałaby długi kryzys ekonomiczny, który całym swym ciężarem spadłby na barki proletarjatu.

To, cośmy powiedzieli wyżej, dotyczy również idei niepodległego państwa buforowego, które zresztą jest czczą utopją małych bezsilnych grup. Urzeczywistnienie tej idei oznaczałoby utworzenie okrojongo państwa polskiego, które byłoby kolonją wojskową tej czy innej grupy wielkich mocarstw, igraszką ich interesów wojskowych i gospodarczych, terenem wyzysku obcego kapitału i placdarmem przyszłej wojny.

3. Z powyższego wynika, że interesy proletarjatu — ekonomiczne, kulturalne, czy też polityczne — wykluczają wszelkie popieranie programów wojennych burżuazji polskiej. Stara polityka proletarjacka, dyktowana przez interes klasowy proletarjatu, musi pozostać bez zmiany, a klasa robotnicza nie ma najmniejszego powodu wyrzekać się jaj na korzyść burżuazyjnych programów wojennych. Nieuzasadnione przez żadne realne korzyści popieranie tych programów oznaczałoby wyrzeczenie się samodzielnej akcji klasowej, zawarcie przymierza z burżuazją na cały czas wojny i wreszcie musiałoby wykoleić na długie lata taktykę proletarjatu. Z drugiej strony proletarjat nie może wziąć na siebie obrony granic państw rozbiorowych, ponieważ w dzisiejszej epoce wszelkie państwo kapitalistyczne stało się hamulcem rozwoju, nie mówiąc już o tem, że mocarstwa rozbiorowe były dla proletarjatu polskiego nietylko organami ucisku klasowego, lecz i narodowego.

Nie zamykając oczu na wskazane wyżej niebezpieczeństwa, które grożą proletarjatowi polskiemu w razie nowego rozdarcia Polski, proletarjat musi zdawać sobie sprawę, że nie dadzą się one usunąć w ramach epoki imperjalistycznej, tak jak nie można usunąć wszystkich innych niebezpieczeństw imperjalizmu bez zwycięstwa socjalizmu.

4. Nierozwiązalność ogólnych zagadnień, wysuniętych przez wojnę, zarówno jak niemożliwość owocnej obrony interesów narodowo-kulturalnych proletarjatu polskiego w epoce imperjalizmu, nie oznacza naturalnie, by proletarjat polski miał z założonemi rękami «czekać» na socjalizm, jako na wyzowlenie od nowych niebezpieczeństw i ciężarów wojennych, od nowych niebezpieczeństw ucisku narodowego. Imperjalizm jest polityką kapitalizmu na szczeblu rozwoju, który umożliwia socjalistyczną organizację produkcji. Ofiary, jakie proletarjat składa wojnie, wzmożenie ciężaru podatkowego, reakcja polityczna, pogorszenie położenia robotników, jako skutki wojny, będą pchały proletarjat do walk rewolucyjnych o socjalizm, które wypełnią najbliższą epokę historyczną. Walka z wojną otwiera ten nowy okres. Wyjaśniając proletarjatowi, że kapitalizm, posyłający w imię swych interesów ludy na rzeź, szarpie na kawały narody, depcze potrzeby narodowe, traktuje masy ludowe jak nieme bydło, protestując przeciw szafowaniu krwia ludu, przeciw samowolnemu rozdzielaniu narodów między państwa, przeciw spotęgowanemu uciskowi narodowemu, przygotowujemy proletarjat do walki rewolucyjnej.

Niezależnie od tego, czy zaostrzenie kryzysu politycznego pozwoli proletarjatowi już podczas owjny odegrać aktywną rolę, czy też dojdzie do walki dopiero później, proletarjat nie będzie prowadzić polityki separatystycznej (obrona status quo, walka o zjednoczenie pod jednym panowaniem), ani gonił za majakami niepodległości Polski: protest swój przeciw skutkom wojny (ofiary krwi, szkody ekonomiczne, aneksje, ucisk narodowy) przekształci w walkę przeciw przyczynom imperjalizmu. Walkę tę w duchu świadomego dążenia do rewolucji socjalnej proletarjat polski prowadzić będzie solidarnie z proletarjatem międzynarodowym wogóle, z proletarjatem państw rozbiorowych w szczególności. Ta walka socjalno-rewolucyjna nie wyklucza bynajmniej dążenia do demokratyzacji warunków politycznych jeszcze w ramach kapitalizmu, jak np. w Rosji do obalenia caratu, nie wyklucza zdobywania swobód narodowych, jak np. rozszerzenie miejscowej, prowincjonalnej i krajowej autonomji. Przeciwnie, perspektywy rewolucyjne potęgować muszą rozmach walki proletarjatu o doraźne zdobycze, ponieważ świadomość, że tylko rewolucja socjalna jest drogą do całkowitego zniesienia ucisku klasowego i narodowego, uzbroi proletarjat przeciw wszelkiej polityce kompromisu, osłabiającej siłę walki klasowej.


1. Tezy te zostały przyjęte przez kolegjum redakcji «Gazety Robotniczej» 9-10 września 1915 r. i wydrukowane w organie lewicy zimmerwaldzkiej «Vorbote» Nr. 2 z kwietnia r. 1916. Leninowską krytykę tez p. w art. «Wyniki dyskusji o samookreśleniu». (przyp. red.)

2. Mowa o walce z polskim socjalpatrjotyzmem w okresie powstania SDKP. Występując przeciwko próbom zaszczepienia ruchowi robotniczemu haseł nacjonalistycznych, SDKP (późniejsza SDKPiL) nie rozumiała rewolucyjnego znaczenia ruchu narodowo-wyzwoleńczego i odrzucała rewolucyjny hasło prawa narodów do samookreślenia. (Patrz «SDKPiL 1893-1904. Materjały i dokumenty» Wydanie IMEL 1934. O dyskusjach w kwestji narodowej patrz prz. 51). (przyp. red.)

3. Punkt III rezolucji w sprawie polityki klasy robotniczej, przyjętej przez Kongres Międzynarodowy w Londynie w r. 1896 stwierdza: «Kongres wypowiada się za całkowitem prawem do samookreślenia wszystkich narodowości». (przyp. red.)

4. Patrz art. R. Luksemburg p. t. «Sprawa narodowa a autonomja» w NN-rach 6, 11, 12 i 14 «Przeglądu Socjal-Demokratycznego» z 1908 i 1909 r. Szczegółową krytykę tego artykułu dał Lenin w swej pracy p. t. «O prawie narodów do samookreślenia», t. XVII, str. 427-474. (przyp. red.)

5. Ta część też była drukowana w N-rze 25 «Gazety Robotniczej» w styczniu r. 1916. Lenin poddał je gruntownej krytyce w art. p. t. «Wyniki dyskusji o samookreśleniu», zamieszczonym w zbiorku niniejszym. (przyp. red.)


Oryginał niemiecki | Tłumaczenie angielskie: (część pierwsza)